Chodząc po zamku wawelskim pośród masy różnych artefaktów i portretów wyjątkowo wpadła mi w oko jedna rzecz, a mianowicie obraz. Był to portret starszej, otyłej i zgrymaszonej kobiety – podpisany “Bona Sforza”. „Cóż w tym dziwnego?” – zapyta się ktoś. „Przecież władcy czy ich żony mało kiedy byli faktycznie atrakcyjni i to raczej normalne” – …
