Film w reżyserii Michała Rosy ukazuje losy Józefa Piłsudskiego od ucieczki ze szpitala psychiatrycznego w Petersburgu tj. 1901, do roku 1918, kiedy to Polska odzyskała niepodległość. W filmie nie należy oczekiwać zbyt wiele akcji. Jest to opowieść o osobie Marszałka, pokazuje jego charakter i zachowania, co czyni wyjątkowo dobrze! W recenzji pozwolę sobie rozdzielić walory historyczne i artystyczne tego filmu.

Fot.: filmweb.pl

Jako film, „Piłsudski” może nie jest wybitnym dziełem , scenariusz  zbytnio nie zachwyca, wydaje się mocno poszatkowany. Sceny nie zawsze dobrze łączą się ze sobą, często bywa, że jedno nie wynika z drugiego. Wprowadzane są tzw. wstawki. Dialogi są dobre, w paru tylko momentach rozmowa między bohaterami wydaje się trochę sztuczna. Zdjęcia należy ocenić pozytywnie, zwłaszcza obraz i kolory. Aktorstwo zaś (pominę tutaj Borysa Szyca – odtwórcę głównej roli, czyli oczywiście tytułowego Piłsudskiego, o nim później) jest na przyzwoitym poziomie. Jan Marczewski jako Walery Sławek, Józef Pawłowski jako Aleksander Sulkiewicz oraz Tomasz Schuchardt jako Aleksander Prystor grający role adiutantów , pomocników późniejszego Marszałka wypadają całkiem nieźle. Dobrze grają także miłości Józefa Piłsudskiego, Magdalena Boczarska w roli Marii Piłsudskiej i Maria Dębska jako Aleksandra Szczerbińska.

Przejdźmy jednak do części historycznej, bo tutaj wypadło całkiem, całkiem dobrze!

Gdy pierwszy raz zobaczyłem obsadę tego filmu byłem bardzo zdziwiony, że główną rolę ma objąć Borys Szyc. Kojarzy mi się raczej z komediami, ewentualnie jakimś kryminałem, ale nie z filmem historycznym! Otóż na szczęście się pomyliłem, Szyc grający Józefa Piłsudskiego, choć bez wyraźnego zaciągu wileńskiego, jakim posługiwał się Marszałek, ratuje film. Charakter i temperament Piłsudskiego są oddane dość dobrze. Aktor zachował również szacunek do postaci historycznej.  Oglądamy Borysa Szyca i mamy jednoczesne wrażenie, iż jest to prawdziwy Marszałek, dlatego chociażby warto wybrać się do kina.

Film jest przeznaczony raczej dla osób, które jednak trochę znają historię Polski Osoba nie znająca jej w ogóle, może mieć problem z odbiorem. Otóż dzieło to nie opisuje nam dokładnie historii okresu, w którym jest osadzone (są wstawki, lecz jest w nich za mało informacji), lecz wcześniejsze losy Marszałka. Film nie pokazuje nam również pierwszej wojny światowej i udziału w niej Józefa Piłsudskiego – tutaj się mocno zawiodłem. Ten, kto spodziewał się wojaży pierwszej kompanii kadrowej i więzienia w Magdeburgu, wyjdzie z filmu zawiedziony. Film mógłby kończyć się w momencie rozpoczęcia pierwszej wojny, lub chociażby na przemówieniu Woodrowa Wilsona, kiedy to nadzieja na odzyskanie niepodległości przeistaczała się w świadomość. Z drugiej strony można powiedzieć, że zbyt dużo narzekam!

Kończąc dodam, iż film „Piłsudski” stanowi swego rodzaju pomnik dla osoby Józefa Piłsudskiego, między innymi dzięki grze Borysa Szyca.  Można powiedzieć, że jest to pewien sposób hołdu, w kierunku Marszałka. Już nawet odrzucając ten scenariusz, warto obejrzeć ten film, właśnie z powodu uhonorowania osoby Józefa Piłsudskiego!