Każdy z nas ma własne poglądy, którymi się dzieli, albo zostawia je do wglądu samemu sobie. Czy mimo naszych różniących się poglądów, bylibyśmy w stanie pomóc, człowiekowi o zupełnie odmiennym zdaniu? Potępilibyśmy człowieka, z dobrym sercem lecz z inną wiarą, pochodzeniem? Marceli Godlewski Polski kapłan, pomagający Żydom w getcie Warszawskim. Tyle zapewne wiemy. 

Czego możemy nie wiedzieć, lub nawet nie przypuszczać? Przed wojną Ksiądz Godlewski słynął, ze swoich antysemickich poglądów i jawnie popierał endecję. W pismach, które zostały przez niego wydane, apelował, aby przestrzegać zasady „Swój do swego po swoje”. Aby katolicy omijali szerokim łukiem tak zwanych „Żydowskich lichwiarzy” założył na terenie parafii Związki Zawodowe oraz Kasę zapomogowo-pożyczkową. Żaden z tych czynów, nie jest przepełniony nadzwyczajną empatycznością do Żydów. Wielu z nas nasuwają się myśli, że był człowiekiem nietolerancyjnym czy wrogo nastawionym do ludności żydowskiej. Część jednak uzna, że były to normalne poglądy członka Narodowej Demokracji.  

Żadne jego kazania czy pisma, nie kryją w sobie apelacji do nienawiści, wrogości, a tym bardziej do masowego mordu. W momencie, w którym hitlerowcy zaczęli mordować ludność żydowską, Ksiądz Marceli Godlewski oddał im swe serce na dłoni. Robił wszystko co się dało by ratować Żydów. Brał udział w przemycaniu dla nich żywności, wystawiał fałszywe metryki chrztu, funkcjonujące wtedy niczym jak dowód osobisty. Dokument ten, był potrzebny przemycanym dzieciom, albo chcącym uciec z getta. Jak były wystawiane takie metryki? W księdze zmarłych aktu zgonu, szukano roku urodzenia zgodnego z rokiem urodzenia osoby potrzebującej dokumentu. Potencjalny sobowtór osoby nieżyjącej, uzyskiwał jego imię i nazwisko. Wydawanie czy otrzymanie metryki, na pozór pospolitej parafialnej usługi- groziło karą śmierci. Wielu „sobowtórów” pozostało przy swoim nowym nazwisku, aż do końca życia. Cała akcja polegająca na pomocy ludności żydowskiej, była prowadzona konfidencjonalne z narażeniem życia. Należy zwrócić uwagę, na bezinteresowną pomoc ofiarowaną ze strony Księdza Godlewskiego, w kierunku ludności ochrzczonej jak i tej, która do sakramentu chrztu nie przystąpiła. Wraz z Księdzem Czarneckim, udzielili schronienia na plebanii około 100 Żydom, w domu Proboszcza Godlewskiego Franciszkanki prowadziły sierociniec, połowę mieszkańców stanowiły dzieci żydowskie. Z nastąpieniem wielkiej akcji likwidacji getta, w której ludność niemiecka wywiozła przeszło 300 tysięcy Żydów, zakończyła się działalność księży.  

Ksiądz Marceli Godlewski zmarł w swej podwarszawskiej rezydencji – 25 grudnia 1945 roku. W 2009 roku za swe zasługi został nagrodzony medalem „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata”, natomiast w 2017 roku kościół Wszystkich Świętych przy Placu Grzybowskim znajdującym się w Warszawie, został uhonorowany tytułem „House of Life”- oznaczający „Dom Życia”. Jest to pierwsze miejsce oznaczone tym wyróżnieniem, nadała je Fundacja Wallenberga w celu przywołania pamięci o miejscach, które były związane z pomocą ludności żydowskiej. Kościół ten, w 1987 roku, odwiedził sam Jan Paweł II, na rozpoczęcie II Krajowego Kongresu Eucharystycznego głosił, abyśmy wystrzegali się nienawiści i egoizmu, gdyż Eucharystia jest sakramentem miłości do Boga i człowieka do Boga.  

W dzisiejszych czasach wielu z nas, w małym stopniu zwraca uwagę na swą postawę w kierunku drugiego człowieka. Tyle się mówi o tolerancji osób chorych, innego pochodzenia czy wiary, a po mimo tego nienawiść do „innych” ludzi ciągle nas otacza. Nie podążajmy za swymi poglądami za daleko, gdyż mogą nas zgubić w każdej gorszej chwili.