nr 35, maj 2020

,,Byli jak zwierzęta w klatkach… ’’

Rozmowa z anonimowymi obywatelami Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej

– Jaka jest pierwsza myśl, która kojarzy się Wam z czasami PRL-u?

A: Na pewno kolejki w sklepach (śmiech), stan wojenny i uprzywilejowanie osób, należących do partii PZPR. Tacy ludzie mogli wszystko szybko załatwić, zajmowali wysokie stanowiska i dostawali talony na przykład na fiata.

– W czasie, gdy w Polsce panował komunizm byliście dorosłymi ludźmi. Jak wyglądał rynek pracy?

B: Jeśli chodzi o pracę to moim zdaniem start dla młodych ludzi był lepszy. Cały rynek pracy był zcentralizowany – zakłady należały do państwa. Kiedy skończyłem szkołę i przyjechałem z Sandomierza do Bydgoszczy od razu dostałem pracę w Zakładach Chemicznych ,,Zachem” jako ślusarz. Zakład zapewniał zakwaterowanie w tak zwanym hotelu robotniczym, za który płaciliśmy grosze. Mieliśmy swój pokoik, a kuchnię dzieliliśmy z innymi rodzinami. Pracownicy jedli śniadania i obiady w zakładowych stołówkach. Później w zakładach pracy można było wziąć bezprocentową pożyczkę, za którą kupiliśmy mieszkanie spółdzielcze. Jakiś czas później rząd wprowadził kredyty dla młodych małżeństw, tak zwane MM-ki, dzięki którym kupiliśmy nową meblościankę.

A: Pamiętam strajki. Pracowałam wtedy w Eltrze – fabryce branży elektrotechnicznej. Jednego dnia ktoś ,,z góry” powiedział, że robimy strajk, zamykamy i nie pracujemy. Widocznie należał do ,,Solidarności”. Wszyscy posłuchali rozkazów.

– A co możecie powiedzieć o zaopatrzeniu sklepów i stania w kolejkach?

Fot.: dzieje.pl

A: Na pewno były puste (śmiech)! Żeby iść do sklepu potrzebowaliśmy kartek. Mąż brał urlop raz w miesiącu i wstawał o trzeciej rano, żeby cokolwiek kupić. Jeśli przed sklepem stało więcej niż dziesięć osób to już wiedział, że nie warto było czekać. Żeby zakupić sprzęt AGD, buty czy dywany musieliśmy dowiedzieć się, który sklep i kiedy ten towar ,,rzuci”. Kiedy otrzymywaliśmy kartki na alkohol lub papierosy, których nie chcieliśmy wymienialiśmy się z innymi na przykład za czekoladę lub inne słodycze. Oczywiście łatwiej było, gdy znało się ekspedientki. Po znajomości dowiadywaliśmy się o planowanych dostawach. Czasami odkładały nam jakieś produkty pod ladę. Później trzeba było się jej odwdzięczyć np. coś podarować. Pewex zaliczał się do jednych z najbardziej luksusowych sklepów. Za dolary kupowaliśmy tam zagraniczne ubrania na przykład jeansy Wranglery. Moja koleżanka wyjechała do Richmond w Ameryce. Przysyłała mi dolary w kopercie. Nadal nie wiem jakim cudem przetrwały podróż.

– Wychowywaliście wtedy dwójkę dzieci. Czy ciężko było zapisać swoje pociechy do przedszkola, czy na studia?

A: Nie było z tym problemu. Istniało coś takiego jak przedszkola zakładowe, więc nasze dzieci miały zapewnione miejsca. Zakład pracy dofinansowywał także kolonie, a nam wakacje nad morzem. Na studia też nie było ciężko się dostać, przynajmniej ja tak to pamiętam.

– Czy zwracano uwagę na wygląd i ubrania tak jak dzisiaj?

B: Aż tak bardzo się tym nie przejmowano. Praktycznie nikt nie nosił jaskrawych kolorów. Dominował szary i popielaty. Nikt się nie wyróżniał swoją aparycją, wszyscy ubieraliśmy się równo. Pamiętam, że część odzieży przychodziła z Chin. Nie mieliśmy zbyt dużego wyboru – co było, to się brało. Rozmiary wybierało się na ślepo. Pamiętam, że jak ,,rzucili” kozaki żona nieświadomie wzięła mi rozmiar za małe. Nie miałem nic do powiedzenia. Wolałem opuchnięte stopy niż chodzenie bez butów.

– Wówczas wszechobecna była cenzura. W jaki sposób ją odczuliście?

A: Ludzie klasy średniej nie odczuli tego ucisku i nie byli świadomi, że państwo wszystko kontroluje. Może osoby wyżej postawione wiedzieli o propagandzie i cenzurze. My nie mieliśmy pojęcia. W telewizji był tylko jeden program, kontrolowany przez państwo. Nie wiedzieliśmy co się działo poza granicami Polski, kontakt z resztą świata nie istniał. Media i prasa wychwalała PZPR. Powtarzali, że wszystko jest dobrze. Radio okazało się jedynym źródłem rzetelnych informacji. Słuchaliśmy ,,Wolnej Europy”. Oczywiście rząd ich nie popierał i systematyczne zagłuszał. To dzięki tym audycjom wiedzieliśmy, że w Polsce źle się dzieje. Pamiętam, gdy w 1974 roku chcieliśmy wracać z Sandomierza do Bydgoszczy. Pociągi wtedy nie jechały. Później ,,Wolna Europa” poinformowała nas o strajkach w Radomiu, które blokowały trasę. Oczywiście telewizja wszystko zataiła.

– Stan wojenny ogłoszony został 13 grudnia 1981 roku. Jak to przyjęliście?

B: Wszyscy wtedy spanikowali, a niektórzy myśleli, że zaczyna się wojna. Wprowadzono godzinę policyjną – od 22.00 do 6.00 nie można było wychodzić z domu. Na wyjazd za granicę dostawało się specjalne pozwolenie od władz. Prześladowano osoby sprzeciwiające się rządowi – często musiały uciekać z kraju. Pamiętam, że na skrzyżowaniach i wjazdach do miasta stały wozy opancerzone. A wieczorami takie pojazdy patrolowały ulice.

– Co się zmieniło, gdy Polska Rzeczypospolita Ludowa zamieniła się w Rzeczpospolitą Polskę w 1989 roku?

B: Zwykli obywatele nie odczuli tak radykalnych zmian, jak ci bardziej wykształceni. Niektórzy nawet narzekali. Może to przez to, że nie znali innej rzeczywistości i reali. Byli jak zwierzęta w klatkach – uważali, że jest im dobrze i panuje dobrobyt, bo nie doświadczyli wolnego życia. Przez cały czas trwania komuny rząd wmawiał im, że władze wprowadzają porządek i chcą jak najlepiej dla ludzi. Przez zlikwidowanie zakładów państwowych wiele ludzi straciło pracę, niektórzy trafili na ulicę. Robotnicy musieli się przyzwyczajać, że nikt im teraz nie zapewni pracy, mieszkań, przedszkoli, wakacji i jedzenia.

A: Jedną z pierwszych zmian, które my odczuliśmy to dostępność towarów. Nie musieliśmy już brać urlopu i stać w kolejkach. Mieliśmy wybór programów telewizyjnych i mogliśmy kupić mieszkanie na własność, nie należało już do państwa. Politycy mogli głośno mówić swoje zdanie i odbyły się pierwsze wolne wybory. Zmiany wprowadzano powoli i przyszły z czasem.

– Dziękuję za rozmowę.