Czym tak naprawdę była „Solidarność”, jakie były jej cele oraz jak powstała?

Fala sierpniowych strajków z 1980 r. doprowadziła do powstania NSZZ „Solidarność” – pierwszej w krajach komunistycznych, niezależnej od władz, legalnej organizacji związkowej. Podpisanie porozumienia w Gdańsku 31 sierpnia 1980 r. między komisją rządową a Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym i powstanie Solidarności stały się początkiem przemian z 1989 r. – obalenia komunizmu i końca systemu jałtańskiego.
17 września 1980 r. przedstawiciele Międzyzakładowych Komitetów Założycielskich przyjęli statut, który rozstrzygał powstanie Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” – jednego ogólnokrajowego związku o strukturze regionalnej. Na czele Krajowej Komisji Porozumiewawczej stanęli: Lech Wałęsa jako przewodniczący oraz Andrzej Gwiazda. Marian Jurczyk został przewodniczącym Zarządu Regionu Pomorze Zachodnie.
10 listopada 1980 r. Sąd Najwyższy zarejestrował NSZZ „Solidarność”. Wkrótce związek liczył niemal 10 mln członków – było to 80 proc. pracowników państwowych. Organizacje związkowe powstały we wszystkich przedsiębiorstwach i instytucjach – władze nie dopuściły tylko do powołania ogniw związku w Wojsku Polskim i Milicji Obywatelskiej.

Działalność „Solidarności” w latach 80-tych

Polska Rzeczpospolita Ludowa wkraczała w ósmą dekadę XX wieku z zapisem konstytucyjnym sytuującym PZPR jako tzw. przewodnią siłę w państwie. Partia rządziła systemem nomenklatury, w ramach którego decydowano o obsadzie wielu tysięcy stanowisk kierowniczych, tak w gospodarce jak i administracji. Władzy, czyli partii, podporządkowane musiały być też związki zawodowe skupione w Centralnej Radzie Związków Zawodowych. U schyłku siódmej dekady świeżo pamiętano robotniczy protest z roku 1976 przeciwko podwyżkom cen i następujące po nim represje. Coraz bardziej uwidaczniał się kryzys gospodarczy. Elementem walki władz z nim były podwyżki cen z lipca 1980 r., które stały się również zapalnikiem uruchamiającym falę strajkową. Strajki z lipca i sierpnia spowodowały, że władze zostały zmuszone do wyrażenia zgody na powstanie niezależnych związków zawodowych (w ramach porozumień ze strajkującymi w Szczecinie, Gdańsku i Jastrzębiu)
Nowy związek Solidarność zyskał ogólnopolski charakter. Spowodował też, że na scenie politycznej Polski pojawiła się nowa siła, która w ciągu kilku miesięcy zdołała skupić dziesięciomilionową rzeszę uczestników, w tym także członków PZPR. Solidarność stała się ruchem społecznym. Powstanie tego niezależnego związku było faktycznie wyłomem w systemie ustrojowym PRL zdominowanym przez partię. Dla rzesz członkowskich Solidarność była pokoleniowym doświadczeniem demokracji oraz samorządności nieznanej w Polsce wcześniej od dziesięcioleci. Częścią ogólnopolskiej struktury Solidarności był Region Mazowsze. Obejmował on największy terytorialnie obszar kraju oraz był drugim pod względem liczebności członków. Jego główną siedzibą stała się Warszawa. W stolicy w listopadzie 1980 r. miała miejsce ogólnopolska rejestracja NSZZ Solidarność. Już jego organizacja obudziła w ludziach społeczną przedsiębiorczość i nadzieję na lepsze jutro.
Solidarność przyczyniła się też do ożywienia różnych środowisk, w których do władz zaczęto wybierać autentycznych liderów (np. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich). Na fali „solidarnościowego” poruszenia społecznego studenci wywalczyli powstanie Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Dzięki Solidarności (przeprowadzanym w niej autentycznym dyskusjom i wyborom) słowo „demokracja” na powrót zyskało prawdziwe znaczenie, dotąd zafałszowywane przez władze pod pojęciem „demokracji ludowej”. Związek stał się wyrazicielem wolnościowych idei oraz miejscem swobodnej wymiany myśli, polem społecznego, oddolnego działania.
Solidarność wkraczała w przestrzeń publiczną PRL dotąd zarezerwowaną tylko dla struktur podporządkowanych władzom. Siłą rzeczy dochodziło między wspomnianymi do kontaktów. W niektórych z nich można doszukiwać się znamion współpracy. Jej przejawów można dopatrywać w wydarzeniach, które miały miejsce w podwarszawskich miejscowościach Wołomin oraz Milanówek. Będą one dalej pokrótce omówione, a w części końcowej autor spróbuje określić pola współpracy między Związkiem a przedstawicielami oficjalnych struktur podległych władzom. Rozważane będą także inne sfery potencjalnej współpracy pomiędzy Solidarnością a elementami aparatu państwowego PRL, również i prawdopodobne motywacje, które współpracy mogły towarzyszyć. Następnie w tym kontekście autor spróbuje postawić pytania badawcze, na które obecnie (również w świetle wykorzystanego na potrzeby artykułu materiału źródłowego) jeszcze trudno dać wyczerpującą odpowiedź, ale być może będzie to możliwe w przyszłości.
Przy przygotowywaniu artykułu wykorzystano zarówno źródła dokumentowe, jak i wywołane. Do pierwszej kategorii można zaliczyć dokumenty Solidarności, w tym udostępnione przez działacza wołomińskiej Solidarności, ówczesnego wiceprzewodniczącego Komisji Zakładowej w Przedsiębiorstwie Budownictwa Gazowniczego „Gazomontaż” – Wiktora Miszczenko (za które autor dziękuje), archiwalia Instytutu Pamięci Narodowej (dokumentacja Komendy Miejskiej MO w Grodzisku Mazowieckim) oraz Archiwum Państwowego m.st. Warszawy (materiały Rady Narodowej Miasta i Gminy Wołomin). Wykorzystano także ówczesną prasę oraz relacje: wspomnianego Wiktora Miszczenko i zapis sesji wspomnieniowej członków wołomińskiej organizacji związkowej (publikowany współcześnie). Korzystano też z wybranych opracowań.

„Solidarność” podziemna w czasie stanu wojennego

Grudzień 1981 roku okazał się tragiczny dla całego kraju. Władza podjęła drastyczne działania, które całkowicie sparaliżowały i uniemożliwiły jawną działalność opozycji. Dla wielu działaczy nie było innego wyjścia – musieli zejść pod ziemię i zacząć walkę konspiracyjną.

Dlaczego wprowadzono stan wojenny?

13 grudnia 1981 roku o godzinie 6:00 rano gen. Jaruzelski skierował swoje słynne przemówienie do polskiego społeczeństwa i oficjalnie ogłosił wprowadzenie stanu wojennego. Jednak intensywne działania z tym związane władza podjęła już wcześniej. W nocy przyjęto cztery dekrety i uchwałę W sprawie wprowadzenia stanu wojennego, datowane na 12 grudnia. Wszystkie weszły w życie „z dniem uchwalenia”.
Sprawne wprowadzenie stanu wojennego zależne było od powodzenia trzech operacji, które rozpoczęły się wieczorem 12 grudnia. Około 5 tysięcy osób brało udział w operacji „Azalia”, czyli zablokowaniu sieci telekomunikacyjnej na terenie całego kraju oraz łączności z zagranicznymi placówkami dyplomatycznymi i konsularnymi. Drugą była operacja o kryptonimie „Jodła”, która polegała na internowaniu działaczy „Solidarności”, części intelektualistów i całego „aktywu wrogich kontrrewolucyjnych ugrupowań”. W tych, którzy nie byli na liście internowanych, ale zostali aresztowani, wymierzono operację „Klon”. Na szeroką skalę miała się ona rozpocząć dopiero po ogłoszeniu stanu wojennego, jednak rozpoczętą ją tej samej nocy, co pozostałe. Polegała ona na „rozmowach profilaktycznych” i namawianiu do podpisywania tzw. lojalek.

„Solidarność” schodzi pod ziemię

„Solidarność” schodzi pod ziemię
Mieszkańcy Warszawy!
Dzisiaj o północy wprowadzono stan wojenny. Jest to brutalne naruszenie porządku publicznego w kraju. Próba sparaliżowania aktywności i załamania solidarności społeczeństwa.
WZYWAMY
Nie dopuśćmy do rozbicia naszej solidarności. Jest to w tej chwili wartość najwyższa.
13 grudnia 1981
„Solidarność”

Tego dnia ulotki i wezwania pojawiały się w wielu miastach. Zdecydowana większość była napisana podobnie: bez radykalnych sformułowań wzywały do strajku, jednocześnie podkreślając, jak ważny jest spokój i dyscyplina. Działania podjęte przez komunistów skutecznie utrudniły pełny wybuch protestów. Internowanie dużej liczby osób, niemożność kontaktu, oderwanie od centrali – to wszystko powodowało, że nikt nie zdecydował się na radykalne, stanowcze posunięcie. Przez kolejne dni w różnych miastach i zakładach wybuchały strajki, w większości były jednak chaotyczne i krótkotrwałe. W ciągu dwóch tygodni po wprowadzeniu stanu wojennego działania te ustały. Rozpoczął się kolejny etap – „Solidarność” schodziła do podziemia.
Działalność konspiracyjna rozpoczęła się już w momencie wybuchu stanu wojennego. Wielu czołowych działaczy, jak Zbigniew Bujak czy Bogdan Lis, ukryła się, by uniknąć internowania. Osoby, które brały udział w strajkach i nie zostały aresztowane, również zeszły do podziemia. Ukrywanie się trwało nieraz przez cały okres stanu wojennego, a najwytrwalsi działali tak nawet do 1987 roku.
Początkowo konspiracja była prowadzona po omacku. Metodą prób i błędów poznawano, które metody są skuteczne, a których lepiej nie powtarzać. Nie było przygotowanych fałszywych dokumentów, mieszkań do ukrycia się, miejsc spotkań. Bardzo popularny był poradnik Czesława Bieleckiego „Mały konspirator”, ukazał się on jednak dopiero w 1983 roku. Wiele osób prowadziło podwójne życie: działało jednocześnie w konspiracji i „na powierzchni”.

Tymczasowa Komisja Koordynacyjna

Dyskusje na temat stworzenia organu porządkującego struktury podziemnej „Solidarności” trwały właściwie od pierwszych dni stanu wojennego. W kwietniu 1982 roku spotkali się przywódcy z czterech regionów: Władysław Frasyniuk (Dolny Śląsk), Władysław Hardek (Małopolska), Zbigniew Bujak (Mazowsze) i Bogdan Lis (Gdańsk). 22 kwietnia utworzyli oni Tymczasową Komisję Koordynacyjną NSZZ „Solidarność”. Jej zadaniem była przede wszystkim koordynacja działań, mających na celu zniesienie stanu wojennego, uwolnienie aresztowanych i przywrócenie praw obywatelskich. Odcięcie od władz centralnych związku bardzo utrudniło sprawną działalność i zorganizowanie dużych akcji, dlatego spotkanie się przywódców regionalnych „Solidarności” miało bardzo duże znaczenie.
Podziemna działalność opierała się na taktyce opisanej przez Zbigniewa Bujaka w swojej polemice z tezami Jacka Kuronia pt. „Walka pozycyjna”. Krytykował on wizję gwałtownego wybuchu społecznego i proponował regularne, mniejsze działania w lokalnych strukturach, organizowanie działalności wydawniczej, kulturowej czy zawodowej. Swój tekst kończył stwierdzeniem:

Nie jest to droga szybkich i efektownych sukcesów, lecz długiej, żmudnej pracy, wymagającej aktywności znacznej części społeczeństwa. Jednak „Solidarność”, wielomilionowy związek mający prawie milionową kadrę działaczy mimo stanu wojennego istnieje i działa. Ma dorobek, który pozwala wierzyć, że nakreślona tu perspektywa jest realna. A powstanie, gdyby miało się okazać konieczne, stanowić będzie ostatni element walki o realizację narodowego programu odbudowy gospodarki, kultury, nauki, oświaty i Niepodległości.

O tym, że jest to jedyna możliwa do wykonania strategia, przekonał wszystkich październik 1982 roku, kiedy to Sejm zdelegalizował „Solidarność”. TKK zareagowała szybko odmową przyjęcia tej decyzji i wezwaniem do strajku, ale dopiero na 10 listopada. Ostatecznie wszystkie protesty i próby oporu wobec tej decyzji zawiodły. Nie miały tej siły, której się spodziewano, a władza bez większych problemów tłumiła strajki. Podziemna „Solidarność” nie miała już możliwości podjęcia akcji na szeroką skalę.