Sztuka jest nieodłącznym elementem życia. Twórczość Stanisława Ignacego Witkiewicza (1885-1939) zawsze mnie fascynowała. To niezwykły artysta, którego osobowość wciąż odkrywana jest przez wielu miłośników sztuki. Witkacy urodził się w rodzinie artystycznej, 24 lutego 1885 roku w Warszawie. Ojciec jego (także Stanisław), był pisarzem, architektem, malarzem i krytykiem sztuki, a matka (pani Maria) uczyła muzyki. Z powodu choroby ojca Staś Ignacy, kiedy miał 5 lat (w 1890 r.) z całą rodziną przeprowadził się do Zakopanego. Dopiero rok później państwo Witkiewiczowie ochrzcili syna! Matką chrzestną została najsłynniejsza polska aktorka nie tylko tej epoki: Helena Modrzejewska, zaś ojcem chrzestnym niemniej słynny gawędziarz i pieśniarz góralski Jan Krzeptowski, zwany Sabałą.

Jak widać od małego Staś Ignacy był nieomal skazany na życie w obrębie sztuki i na samą sztukę. Witkiewicz-junior nie chodził do szkoły, a edukację zastępowały prywatne korepetycje. Często rolę belfrów zastępowali artyści, przyjaciele domu. Od małego Staś Ignacy pisał dramaty i wiersze. W 1905 roku Stanisław Ignacy wybrał się na studia! Zaskoczył swoim wyborem ojca! Ten wcale nie chciał, aby jedynak uczęszczał na studia do Akademii Sztuk Pięknych. Uparty syn podjął decyzję wbrew woli ojca.
Początkowo uczył się w pracowni artystycznej Jana Stanisławskiego, jednego z przedstawicieli nurtu modernistycznego w Polsce. Kolejną pracownią, w której przyjmował nauki, to pracownia Józefa Mehoffera – czyli jednego z najbardziej cenionych po dziś dzień malarzy młodopolskich. Później wyjechał do Paryża w poszukiwaniu najnowszych trendów. Po skończeniu studiów osiadł w Zakopanem, gdzie tworzył.

Z powodu choroby ojca, który musiał przenieść się do Chorwacji, Stanisław Ignacy często go odwiedzał, a jak nie mógł być osobiście, to wysyłał widokówki. To wtedy właśnie podpisywał się używając pseudonimu: Witkacy. To połączenie skrótów: Ignacy i Witkiewicz. Moim zdaniem naprawdę kreatywny pomysł. W międzyczasie Witkacy wyjeżdżał do Rosji, gdzie poznał Jadwigę Janczewską, też malarkę. Zaręczyli się. Niestety los nie był dla nich łaskawy! 21 lutego 1914 roku Jadwiga popełniła samobójstwo. Witkacy potwornie cierpiał z powodu straty i sam chciał porwać się na swoje życie! Powstrzymała go myśl o własnej matce i o tym jak ona by cierpiała. Bronisław Malinowski, antropolog społeczny i filozof, ale i dobry przyjaciel Witkacego, jako jedyny nie obwiniał go o spowodowanie tragedii i zabrał do… Nowej Gwinei! Podróż miała być naukowo-fotograficzna. Stanisławowi Ignacemu podobała się sama wycieczka, lecz nie zmyła z niego żalu i stanu depresyjnego po utraconej miłości. W trakcie podróży stwierdził, że nie pomaga to mu i wrócił do pogrążonej w I wojnie światowej Europy.
Stanisław Ignacy nie popierał Józefa Piłsudskiego. Za to twierdził, że dzięki Imperium Rosyjskiemu Polska odzyska niepodległość. Bliskie mu były teorie głoszone przez Romana Dmowskiego. Z drugiej strony było mu obojętne jak potoczą się losy wojny! Był w tak głębokiej rozpaczy, że chciał po prostu umrzeć. Uważał legionistów za garstkę szaleńców, walczącą o kawałek Polski razem z Niemcami. A tych oceniał surowo, twierdził że ci spustoszyli w najokropniejszy sposób większą cześć Królestwa Polskiego i pastwią się nad tamtejszymi Polkami jak zwierzęta! Witkacy ukończył rosyjską szkołę oficerską i otrzymał stopień oficerski w 1915 roku, czynnie uczestniczył w walkach m. in. przeciwko Legionom Polskim.
Po zakończeniu I wojny światowej Witkacy powrócił do Polski i ożenił się z Jadwigą Unrug, wnuczką Juliusza Kossaka. Małżeństwo to nie potrwało długo, bo Witkacy dopuszczał się wielokrotnych zdrad z dwiema oficjalnymi kochankami: Marią Pawlikowską-Jasnorzewską oraz Neną Stachurską – swą muzą. W 1925 roku żona Witkiewicza zaszła w ciążę, ale poddała się aborcji. Prawda na ten temat wyszła na jaw wiele lat po śmierci obojga. Okazało się, że to sam Witkiewicz kazał usunąć ciążę, gdyż stwierdził, że nie widzi przyszłości dla życia własnego potomka.
Często jak oglądamy obrazy Witkacego, to możemy zaobserwować na każdym dziwne zapisy, skróty. To wiadomość o tym, co artysta zażył podczas malowania obrazu np.: Cryog – cryogenina , Co – kokaina, Eu – eukodal. To nie tylko były narkotyki, ale też informacje, co artysta robił, a czego nie podczas malowania, np.: ppc – prawie po ciemku , w.c. – water closet, czyli wyjście do toalety. Pisał też kto był obecny podczas malowania obrazu np. : N.S – Nena Stachurska , R.M – Rafał Malczewski. Witkacy był też fotografem i robił często bardzo ciekawe sesje zdjęciowe, sam był często ich
bohaterem. Witkiewicz w latach 30-tych poznał pisarzy takich jak Witold Gombrowicz czy Bruno Schulz. Sam literacko debiutował jeszcze w 1918 r. Ostatnie dzieło jakie napisał, to “Szewcy”. Dramat został wydany pośmiertnie w 1948 roku. Kiedy wybuchła II wojna światowa, 17 września 1939 roku wojska sowieckie najechały na Polskę! Przerażony i pogrążony w depresji Witkacy popełnił samobójstwo!
Jakiś czas temu ukazała się biografia poświęcona życiu i twórczości Stanisława Ignacego Witkiewicza, której autorem jest Przemysław Pawlak. O ile tych kilka informacji zainteresowało Was, to odsyłam do niej. Niech zachętą będzie choćby takie motto, którego autorką jest pisarka, tłumaczka Wanda Dynowska: „WITKIEWICZ NIE ISTNIEJE – TO JEST TYLKO DOSKONALE SKONSTRUOWANY AUTOMAT”. Mnie to życie wciąż fascynuje i zaskakuje.




